Blog

Château Musar – spotkanie z libańską ikoną

Chateau Musar

W połowie kwietnia w kilka osób wybraliśmy się na niespełna 3 dni do naszego wspaniałego producenta w Libanie – Château Musar. Ten krótki pobyt był pełen wrażeń i zaskakujących dla nas spostrzeżeń.

Winkolekcja

Gaston Musar pokazał nam winnicę założoną przez jego dziadka, opowiedział o lokalnych szczepach i swoich winach, które stały się ikonami światowego winiarstwa dzięki temu, że Musarowie nie ulegali modom tylko zawsze pozostawali wierni swojemu stylowi. W pełnej wspaniałych roczników piwnicy, pokrytej pajęczynami, mieliśmy okazję spróbować m.in. wina z 1984 roku, czyli 44-letniego, które mogłoby z powodzeniem konkurować z największymi bordowskimi winami.

Chateau MusarBogata historia i świetna kuchnia

Odwiedziliśmy miasto Byblos zamieszkane od czasów neolitycznych (znaleziono tam ślady zabudowy liczące blisko 10 tysięcy lat, a świątynia powstała blisko 3 tysiące lat p.n.e.!!!). To w Byblos powstał alfabet fenicki, który był początkiem dla współczesnego alfabetu. A do tego w Byblos można fantastycznie zjeść! Lunch mieliśmy w restauracji, w której cieszyliśmy oczy i uszy widokiem i szumem morza, a podniebienia mezze, które składało się z dań znanych nam z kuchni arabskiej, ale o innym smaku, nieporównanie lepszym i delikatniejszym niż dotychczas mieliśmy okazję próbować. Z resztą, od strony kulinarnej Liban w ogóle nas oczarował – odwiedzane przez nas restauracje serwowały potrawy z bardzo dobrych produktów, starannie przygotowane, lekkie, a obsługa próbowała nam dogodzić ze wszystkich sił. W którymś momencie mieliśmy obawę, że zaczną nas karmić, ponieważ kelnerów było tylu, co nas przy stole.

Kuchnia w Libanie

Kolejnego dnia widzieliśmy w Anjar ruiny miasta zajmującego 114 tyś m2, założonego na początku VIII w. przez kalifa Walida, z planem nawiązującym do starożytnych miast-pałaców. Największe wrażenie jednak zrobiło na nas Baalbek mieszczące się też w Dolinie Bekaa, tuż przy granicy z Syrią. Miasto założyli Fenicjanie, aby czcić boga słońca Baala, w okresie hellenistycznym nazwane Heliopolis (Miasto Słońca), potem jako kolonia rzymska nadal pełniło funkcję religijną – ośrodek kultu triady bogów tj. Jowisza, Wenus i Bachusa. Oczywiście naszą grupę najbardziej zainteresowała właśnie Świątynia Bachusa ze wspaniałymi dekoracjami rzeźbiarskimi, z których wiele odwołuje się do motywów wina, ale całość tego świetnie zachowanego zespołu ruin robi imponujące wrażenie. W Baalbek panowały różne cywilizacje, ale nie rujnowały tego, co powstało wcześniej tylko rozbudowywały kompleks. Dzięki temu Baalbek jest niezwykle cennym dziedzictwem różnych kultur i lekcją historii, zachowując jednocześnie wiele nierozwiązanych tajemnic, chociażby to w jaki sposób udało się dwa tysiące lat temu zbudować coś tak monumentalnego.

Baalbek

Dla zainteresowanych parę ciekawostek:

  • Świątynię Jowisza otaczały 54 kolumny, z których zachowało się sześć. Mają 22 m wysokości i średnicę ponad 2 m. Do świątyni prowadziły monumentalne schody i zarówno one jak i fundamenty powstały z największych bloków kamiennych, jakie kiedykolwiek obrobiono.
  • Świątynia Bachusa  zbudowana ok. 150 r n.e. zwana jest Małą Świątynią, chociaż jest większa od ateńskiego Partenonu.
  • W dawnym kamieniołomie, gdzie obrabiano bloki do budowy świątyń, zachował się kamienny monolit zwany Kamieniem Południa. Waży blisko 1200 ton i uznany jest za największy na świecie obrobiony blok kamienia.
  • Budowle wraz z ich bogatymi dekoracjami są świetnie zachowane dzięki klimatowi – ponad 300 słonecznych dni, suche powietrze i położenie prawie 1200 m n.p.m.
  • Budowę rozpoczęto jeszcze przed naszą erą i trwała ona setki lat. Ruiny meczetu pochodzą z VII–VIII wieku.
  • Cesarze rzymscy podróżowali 2000 km, by składać ofiary swoim bogom i zapytać wyroczni o los.

Liban pełen paradoksów

Pisząc o Libanie, nie sposób nie wspomnieć o kontrastach. Zwany kiedyś Szwajcarią Bliskiego wschodu, nadal ma w Bejrucie bogate dzielnice  z nowoczesnymi budynkami, drogimi sklepami, portem z jachtami i luksusowymi samochodami. Kawałek dalej widzimy biedę, masę imigrantów, samochody tak dziurawe, że trudno uwierzyć, że jeżdżą. Jednocześnie te światy się przenikają. Zdezelowany, przerdzewiały policyjny samochód jedzie ulicami luksusowej dzielnicy. Muzułmanka w burce siedzi na ławce pogrążona w rozmowie z dziewczyną w krótkiej spódnicy i kolorowymi włosami. Kościół złączony ścianą z meczetem. Patrole wojskowe na drogach i dzielnica w Bejrucie tętniąca nocnym życiem z tysiącem knajpek z wymyślnymi drinkami pełnych rozbawionych ludzi, którzy nie myślą o tym, co może się zdarzyć jutro albo po prostu chcą odczarować rzeczywistość.

To właśnie Liban!

Winkolekcja - importer win

realizacja: estinet.pl