Fachowiec radzi

Wino to nie tylko aromat i smak, czyli Sławek Chrzczonowicz o winach wakacyjnych

2019-06-06 00:00:00

Warto pamiętać, że o smaku wina decyzuje również to, w jakim szkle je pijemy. My polecamy kieliszki marki RIEDEL!

fot. RIEDEL

Każdy z nas pamięta z pewnością sytuację, kiedy to kupione podczas urlopu wino, którym zachwycaliśmy się podczas wakacyjnych podróży po Hiszpanii, Włoszech czy Francji (o Bułgarii już nie wspominając), po powrocie do domu traci niespodziewanie cały swój blask i czar. Pieczołowicie przewiezione przez kilka granic, przechowywane przez wiele miesięcy butelki czekają na moment, w którym zapragniemy przywołać piękne wspomnienia. Otwieramy je z drżeniem serca i nic. Nic prócz rozczarowania. Nazywam takie wina wakacyjnymi. Są one najlepszym potwierdzeniem, że wino to nie tylko aromat i smak. Równie ważne, często nawet ważniejsze są okoliczności w jakich pijemy wino, a więc nastrój, atmosfera, samopoczucie. Wina wakacyjne nie są winami wielkimi. Często są to przeciętne, choć dobrze zrobione wina, które w tajemniczy sposób tworzą atmosferę wakacyjnej przygody.

Wakacyjne wina, czyli wyłącznie wina różowe?

Doskonale znanym przykładem win wakacyjnych są różowe wina z Prowansji. Przede wszystkim doskonale orzeźwiają i gaszą pragnienie. Nie ma chyba nic lepszego podczas upalnego popołudnia na Lazurowym Wybrzeżu, niż prowansalskie aïoli z podanym w zimnym glinianym dzbanku rosé. Kłopot polega na tym, że trudno znaleźć różowe wino, które wytrzymałoby konfrontację z mglistymi, chłodnymi wieczorami polskiej jesieni. Różowe wina z Prowansji, choć w ostatnich latach coraz lepsze, oczarowują nas głównie w specyficznej wakacyjnej atmosferze. Czar ten działa jednak tylko w otoczeniu, którego nie zabierzemy do domu w walizce.

Wakacyjne wina - na czym polega ich fenomen?

Do win wakacyjnych zaliczyć można z pewnością włoskie prosecco. Popularne i lubiane w Polsce, jest jednym z częściej zamawianych win podczas letnich podróży. Lekkie, delikatnie wytrawne, o owocowym charakterze, doskonale sprawdza się jako aperitif, gasi pragnienie. Ale znacznie lepiej smakuje w czasie wakacji, niż po powrocie. Nawet Aperol Spritz blednie podczas jesiennej szarugi. Na tym właśnie polega fenomen win wakacyjnych. Owszem, zarówno rosé jak i prosecco świetnie sprawdzają się na letnim pikniku, ale czy warto przywozić z wakacji wino do grilla? Można je kupić, i to raczej niedrogo, w każdym niemal winiarskim sklepie, hipermarkecie czy nawet dyskoncie. Jeżeli już ryzykujemy wymówki rodziny z powodu naruszenia budżetu – przecież nie będziemy wozili jednej butelki, sięgnijmy po jakieś lepsze wino. Warto przywieźć coś czego w Polsce nie kupimy, lub też jest bardzo drogie. Będąc w Prowansji poszukajmy czerwonego wina z Bellet. To subtelne, eleganckie, lekko garbnikowe wino, wytwarzane z tradycyjnych, nieznanych poza Prowansją odmian winogron, może dojrzewać 15 i więcej lat. Trudno dostępne nawet we Francji, będzie z pewnością znacznie cenniejszym wakacyjnym trofeum niż pospolite rosé. Zwiedzając Włochy zwróćmy uwagę na bardzo interesujące musujące wina z Franciacorty, porównywane przez znawców z szampanem, czy zawsze warte zakupu brunello z Toskanii. Możliwości jest bardzo wiele. Podróżując przez Francję zawsze warto kupić coś z klasyki, ot choćby dobre Bordeaux. Przywożąc takie wina nie ryzykujemy, że piękne wakacyjne wspomnienia, po otwarciu butelki, nagle zbledną.

Autor tekstu: Sławomir Chrzczonowicz



Zobacz również: